niedziela, 10 maja 2015

#2

Popychałam ludzi, przewracałam się, byleby dostrzec do domu, w którym niegdyś spędziłam w nim cale dnie, ale gdy wujek wyjechał musiałam znaleźć inne miejsce.  Gdy tylko dotarłam do wujka, od razu wbiegłam do salonu. Stanęłam w miejscu i ze zdziwieniem na twarzy obserwowałam osoby w salonie, które tak samo jak ja były zdziwione.
                                                                   ***

W salonie stał Jaś i wujek, widać była po nich, że to była dość poważna rozmowa.
Są poważni... za bardzo poważni, coś mi tu nie gra.
Chłopcy patrzyli na mnie z przerażeniem, zdziwieniem i ...rozpaczą? Nigdy nie widziałam tego w oczach tej dwójki, a szczególnie Jasia. Zawsze w jego oczach było widać radość.
-Hej Paweł.- rzuciłam do brata Jasia. Już wyjaśniam, Paweł nie jest moim prawdziwym wujkiem, gdy byłam mała tak do niego mówiłam i tak pozostało, dziwnie by było gdybym zaczęła do niego mówić po imieniu.
-Hej mała.-Uśmiechnął się do mnie smutno i roztrzepał mi ręką włosy.

-Co się stało?-Spytałam, było po nich widać, że jest coś nie tak. To musiało być coś poważnego, zawsze umieli maskować uczucia.
-Nic...-Powiedział z wahaniem i odszedł do kuchni, od razu ruszyłam za nim.
-Przecież widzę, że coś nie gra. Martwię się o was.-Oparłam się o blat a on znowu na mnie spojrzał, szkliły mu się oczy. Nie wytrzymałam, podeszłam do niego i mocno przytuliłam. Zaczęłam go pocieszać. Musiało to wyglądać komicznie, był ode mnie większy o dwie głowy.
Było mi go szkoda, naprawdę musiało się stać coś bardzo strasznego, on  nigdy nie dawał po sobie poznać smutku. Zawsze chodził uśmiechnięty i poprawiał każdemu humor. Nigdy nie widziałam go tak przybitego i smutnego, ba nigdy go takiego nie widziałam.

Poczułam na swoim ciele rozluźniający się uścisk i po chwili mogłam zobaczyć taką samą, roześmianą twarz jaką ma zawsze. To boli, cholernie boli gdy tak bliska osoba jest smutna a ty nie możesz nic z tym zrobić, nawet nie wiesz czemu jest smutna.
-Przepraszam.-Uśmiechnął się i wziął mnie na ręce. Przestraszona tym nagłym ruchem kurczowo złapałam się jego szyi i spojrzałam na niego wściekła, ale gdy zobaczyłam smutek w jego oczach na tej roześmianej twarzy, od razu moja złość ulotniła się w powietrze.
-Za co przepraszasz?- Wymusiłam uśmiech i zaczęłam się uwalniać z jego uścisku, ale gdy próby wydostania się spełzły na marne, poddałam się.
-Że musiałaś mnie widzieć w takim stanie.-Na jego policzkach zakwitł rumieniec.
-Smutek to rzecz ludzka, nie masz się czego wstydzić.-Wyszczerzyłam kiełki w uśmiechu.
Niestety ten piękny widok zawstydzonego chłopaka przerwało mi chrząknięcie.
Powoli odwróciłam się w stronę odgłosu i ujrzałam w drzwiach Jaśka. Jak ja go nienawidzę, wspominałam? Czemu przerwał mi w takim momencie? Może nie jest to jakiś nadzwyczajny moment ale... czemu?
Spiorunowałam go wzrokiem i założyłam ręce pod biustem, jak to miałam w zwyczaju.
-Przeszkadzam?-Zapytał się niewinnie robiąc maślane oczka. Już miałam mu coś powiedzieć, ale Paweł mnie wyprzedził.
-A niby w czym?
-Obserwowałem was od paru minut i jakoś nawet nie zauważyliście mojej obecności. Kto wie co bym mógł zobaczyć jakbym wam nie przerwał?- Zrobił minę pedofila, na co ja spaliłam buraka i spuściłam głowę w dół, nagle buty stały się takie interesujące.
-Musimy porozmawiać.- Usłyszałam głos Pawła i popatrzył na mnie znacząco, wywiercając wzrokiem dziurę w moim ciele. Może nie widziałam jego twarzy, ale miałam przeczucie.
-Nie będę wam przeszkadzać.-Powiedziałam cicho i zrobiłam krok w stronę wyjścia, nagle z pod nóg uciekła mi ziemia i przerażona zaczęłam piszczeć i machać nogami we wszystkie strony,
-Z tobą też chce porozmawiać.- Usłyszałam głos Pawła tuż przy moim uchu, na co ciarki przeszły mi po plecach i momentalnie się uspokoiłam.
-O czym chcesz porozmawiać?- Odchyliłam głowę w lewą stronę, żeby lepiej widzieć Pawła.
-Musimy omówić parę zasad.- Powiedział przyciszonym głosem.

-Ej! Żadnych zasad nie było!- Wykrzyczałam wprost do jego ucha, na co on momentalnie postawił mnie na ziemi.
-Siadaj.-Usłyszałam Jasia, który dotychczas nie odezwał się ani słowem.
-Chodzi o to że...-Zaczął Paweł.
                                                            ***
Uff, kolejny rozdział xD Przepraszam, że taki krótki, ale muszę jeszcze kończyć pakowanie się na wycieczkę. Trzeci rozdział pojawi się NIEBAWEM 8)

~Czytasz? Zostaw komentarz  C: ~

4 komentarze: