Dzień jak co dzień, ten sam monotonny dzień.
Jednak... czy ktoś zmieni mi tryb życia?
Czy znienawidzona osoba okaże się moim wybawcą?
Czy ktoś zaakceptuje taką, jaką jestem?
Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi.
Jestem osiemnastoletnią długowłosą brunetką o czekoladowych oczach. Nienawidzę koloru oczu, więc zakładam duże, czarne soczewki. Jestem raczej samotniczką, ale to nie oznacza, że popadam w depresje i jestem aspołeczną dziewczynką, która boi się wyjść z domu i dokogoś zagadać. Może i jestem nieśmiała, ale potrafię dołożyć komuś, kto na to zasługuje. Nie ufam ludziom, mam tylko jedną prawdziwą przyjaciółkę.
Kocham pisać wiersze, o dziwo większość z nich sprawdza się w przyszłości, Czy można to nazwać proroctwem? Raczej nie przynajmniej nigdy tak nie uważałam. Ale z tym pisaniem nie jest tak że siedzę nad wierszem 2 bite godziny i wychodzą nędzne wypociny. To jest jak natchnienie, siadam przed kartką papieru i wszystkie słowa, które zaprzątają mi umysł przelewam na papier, zaraz po skończeniu mojego małego dzieła zapominam wszystko co siedziało mi w głowie. Czuję się okropnie, jakby ktoś pozbawił mnie duszy.
"Jest jeden chłopak na świecie,
o którym marzę i śnię,
którego kocham bardzo
i z którym spotkać się chce.
Lecz to są tylko marzenia,
których nie spełni nikt
i będę żyła w cierpieniu
aż do końca moich dni."
********************
I tak oto jest prolog, mam nadzieje, że się spodobał. :3
~Czytasz? Zostaw komentarz C: ~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz